Zwierzę z przytułku wymaga szczególnej opieki i wrażliwości

2017-03-10

„Ludzie starsi traktują porzucone, skrzywdzone przez los zwierzęta jako przyjaciół w niedoli. Przygarniają zazwyczaj stare niedołężne psy, bo sami doskonale rozumienią cierpienie. Wiadomo, dwóm jest raźniej. Pies staje się dla nich towarzyszem życia i często jedynym przyjacielem. Natomiast ludzie młodsi często chcą, by zwierzak dobrze wyglądał, był młody i pełen werwy, nawet traktują go w pewnym sensie jak ładny dodatek” – mówi Egidijus Steponavičius, rzecznik spółki „Grinda“, która posiada przytułek dla zwierząt przy L. Giros 114 w Wilnie.

kaciukas
Warto zajrzeć na http://vbgst.grinda.lt bądź na facebooka przytułku https://www.facebook.com/VBGST/?fref=ts bo tam znajdziemy wiele emocjonujących zdjęć. Niektóre oczy są bardzo smutne, inne patrzą w obiektyw aparatu fotograficznego i błagają – zabierz mnie ze sobą.
Renata Butkiewicz: Skąd trafiają zwierzaki do wileńskiego przytułku?

Egidijus Steponavičius: W różny sposób. Są zgłoszenia ludzi i wówczas nasi pracownicy jadą, by zabrać błąkającego się psa czy kota. Ale są o wieje smutniejsze przypadki, gdy ludzie chcą się pozbyć zwierzaka i przywiązują gdzieś w lesie do drzewa czy pozostawiają przy bramie, np. przytułku. Koledzy opowiadali, że spostrzegli płynącego psa, który ledwo dawał sobie radę. Ludzie weszli do rzeki i wyciągnęli go. Okazało się, że do nogi miał przywiązaną cegłę. Ktoś w oczywisty sposób chciał się pozbyć starego chorego psa. Na szczęscie skończyło się dobrze. Niektóre zwierzęta wiele się nacierpiały i staramy się zapewnić im schronienie, wyleczyć rany na ciele i znaleźć nowy dom z lepszym właścicielem.

Czy zwierzęta w przytułku są pod stałą opieką weterynarza?

Tak, mamy kilku wykwalifikowanych weterynarzy, którzy udzielają profesjonalnej pomocy. Zwierzęta są szczepione, sterylizowane bądź kastrowane.
Jakie są możliwości adopcji psa czy kota?

W wileńskim przytułku przebywa obecnie 26 psów i kilka kotów. Są to i małe pieski, które mogłyby mieszkać w naszym mieszkaniu czy też duże psy, które byłyby doskonałym stróżem naszego domu. Po pierwsze musimy przedstawić dowód osobisty, bo jest sporządzana umowa darowizny i skoro wszystkie zwierzaki są czipowane, to dane nowego właściciela są wprowadzane do bazy danych. Pracownicy przytułku rozmawiają z chętnymi adopcji i próbują wyjaśnić, jakie warunki będzie miało zwierzę, kto będzie się o niego troszczył. Z zasady zwierzęta nie są oddawane dla nieletnich i również dla osób nietrzeźwych. Wiele zwierząt ucierpiało z rąk pijanych i teraz w bardzo wrażliwy sposób reagują na ludzi pod wpływem alkoholu.

Dokąd mamy się zwracać, jeśli chcemy adoptować zwierzaka?

Wileński przytułek mieści się przy L. Giros 114. Bardzo pomagają nam społeczne organizacje opieki nad zwierzetami i za to jeśteśmy im bardzo wdzięczni. A jeśli wśród Was znajdą się ochotnicy, który w wolnym czasie chcieliby dla nas pomoc, czekamy na Was i będziemy również bardzo wdzięczni.

Jak możemy pomoc?

Każde zwierzę, a zwłaszcza jeśli już trafiło do przytułku, wymaga szczególnej troski i wrażliwości. Ponieważ niektóre z nich były bite i potrzebują rehabilitacji psychologicznej. Więc są to bardzo zwykłe rzeczy jak wyjście z psem na spacer, porozmawianie z nim w sposób delikatny i czuły, to jest dla nich wielką otuchą. Każdy żywy organizm potrzebuje ciepła i czułości.

Macie też konto na facebooku.

Tak facebook czyni niebywałe rzeczy. Pomaga zwierzakom znaleźć nowych właścicieli i też na facebooku się dzielimy dobrymi wieściami, opowiadamy historie ze szczęśliwym zakończeniem. Na przykład losy jorkshire terrier Dżuljena. Jego właścicielka pisze, że ,,Dżuljen do swego nowego domu przybył 7 stycznia. U fryzjera dodaliśmy mu nieco uroku, dość szybko się przywyczaił do nowego otoczenia. Zaprzyjaźnił się z kotem, jest bardzo towarzyski. Nie boi się żadnego innego psa. Jest pełen werwy, dużo się bawi. Uwielbia wspólnie podróżować, chociaż za pierwszym razem dopadła go choroba lokomocyjna, ale teraz uwielbia podórz samochodem. Bardzo lubi całą naszą rodzinę. Jest jak dziecko, jak promyk słońca”. Więc szczególne podziękowania kierujemy do Aliny Chmielewskiej, jego właścicielki za tak piękną historię.

Kostas

Źródło: Renata Butkiewicz, www.zw.lt